czwartek, 15 stycznia 2015

"Bardzo podoba mi się Boża optyka, żeby nie patrzeć na człowieka takiego, jaki jest dzisiaj, ale na to, jaki może się stać" - a przecież możemy być kim chcemy!!!



W życiu nie można mieć wszystkiego, to już pisałem kilkakrotnie, mam nadzieję, że zapisaliście. Wydawało mi się, że już mam to wszystko i że zaraz muszę wrócić do domu, otworzyć bloga i szybko napisać Wam nowy post o tym, że jednak się myliłem, że udało mi się mieć wszystko i że przepraszam, że wprowadziłem Was w błąd. Ale nie ma szans, szybko się zorientowałem, że brakuje mi mnóstwo rzeczy do tego „wszystkiego”. Innym brakuje mniej, innym więcej, ale wciąż brakuję. Chyba po prostu nie możemy za tym gonić. Musimy się tak trochę… rzucić na wiatr i zobaczyć gdzie nas poniesie z pamięcią, że mamy skrzydła - więc możemy troszeczkę tym wszystkim kierować. Huragan, czyli chwile, kiedy kierować nie jesteśmy w stanie i wszystko dzieje się nie po naszej myśli, śmierć kogoś bliskiego, mama zdradziła tatę, tata zdradził mamę, w szkole ludzie są dla nas wścibscy, czy po prostu mamy złe oceny i nie możemy znaleźć racjonalnego pomysłu jak to wszystko naprawić - cokolwiek, to wszystko takie huragany. Ale przecież nie ma huraganu, który trwa wiecznie - to też musicie zapamiętać. Tak zacząłem dzisiejszy post, znów się wylałem, ale korzystajcie, polecam, sprawdzone.

Po staremu życie mi się układa - mnóstwo pracy, dziennie jestem po 4/5 razy w taksówce, a kierowcy czasami już nawet nie pytają się gdzie jechać, tylko mówią zdaniem stwierdzającym, „jedziemy na siłownie”. Tak, a potem? Potem do studia, na próby, na śpiew, nagrać dubbing, czy iść do jakiejś firmy na spotkanie. Co dziwne - lubię to, gdyby nie tyle korków w tej pięknej Warszawie. Był też WOŚP w Piasecznie - dziękuję za ten pierwszy, a jak ważny koncert w roku. Pomogliśmy na pewno całej ideologii WOŚPu, bawiliśmy się i pomagaliśmy za jednym razem, czy to nie jest zajebiste? O wszystkim staram się Was informować na snapchacie, tam w MyStory to brakuje tylko mojej nagiej sylwetki, tak to macie wszystko… hahaha. @kwiatk0wsky - zapraszam, przeżyjmy to razem, czy coś.

Oczywiście życie rozrywkowe jak i przyjacielskie wciąż pozostaje na pierwszym miejscu w mojej grze zwanej życiem i widzę się z nimi codziennie, drzemy łacha ze wszystkiego, a potem idziemy na fajną imprezę. Tak to też jest mając 19 lat od 15 dni. Stąd też moja podróż do Gorzowa - jedna z moich funfel Karla obchodzi swoje 18ste urodziny, a przy okazji zobaczę się z Denym, Grzesiem, Sarą, Herman, Agatą, Grubą, Grubą2, no ze wszystkimi. Na następny dzień mam studniówkę. 106(?)a dni do matury. Powodzenia wszystkim! Mi nie życzcie, no bo wiecie… 

Razem z muzykami spędzamy trochę czasu w salce szykując dla Was nowe projekty - jak wiecie, jeden już jest skończony. Zostałem mewą w SpongeBobie i czuję się z tym zajebiście. Jakie to wspaniałe i stresujące przeżycie, to ja nie mam pytań. Musiałem udawać kogoś, kim nie jestem, chyba pierwszy raz w życiu. 

Szykujemy dla Was nowe, fajne kawałki - nie na następną płytę, bo za to wziąłem się na razie dopiero w głowie, bo przecież trzeba wycisnąć soki z POP&ROLLa, ale do fajnych rzeczy, naprawdę. Zwłaszcza, że będziecie mogli to słuchać codziennie, gdzieś tam, za pilotem. Nieważne, wiecie, że lubię być tajemniczy. Nie jest to tylko moja zasługa - Igor lubi, jak dowiadujecie się różnych rzeczy na ostatnią chwilę, bo lubi widzieć Wasze reakcje, no nie wiem, lubi. 

Daty, daty, daty. Daty koncertów - znacie już miasta. Na pierwszy odstrzał idzie Krynica Zdrój - i to już za 8 dni! Bilety możecie kupić tutaj: https://koncertomania.ebilet.pl/bilety.php?id=92972 - no, mam nadzieję, że będzie Was mnóstwo i rozniesiemy miasto, które roznosiliśmy razem w poprzednie wakacje. Następny zaliczymy Toruń - Toruń, pamiętacie, jak ułożyliście dla mnie piosenkę i zaśpiewaliście ją w trakcie trwania koncertu? „Dawid do Torunia wróć” - wracam! Widzimy się w tym samym klubie, z troszeczkę innym zespołem niż rok temu, ale to tylko zmiana na lepsze. Bilety możecie kupić tutaj: https://koncertomania.ebilet.pl/bilety.php?id=93715 i tylko czekać do 6 lutego. Będzie rozkurw, obiecuję.

Wciąż wierzycie w marzenia, prawda? Ostatnio przestałem Wam o nich już mówić, bo stawałem się monotematyczny, a takie osoby mogą być odebrane jako nieszczere - ale wciąż marzenia to jedna z najważniejszych rzeczy w naszym życiu. No bo co to za życie bez myślenia „kiedyś chciałbym…” i dążenia do tego. To fun, płacz i rozczarowanie za jednym, ale jaki efekt… Paniee… przecie to można potem całe życie przeżywać. Ja będę. Od murka, do własnych murów. A murem mym jesteście Wy, przecież nikt nie jest w stanie tego zniszczyć. Zwłaszcza Ci, co szczekają tutaj w internecie, bo tylko tu nie można im założyć kagańca.

Miewajcie miły dzień, ten też.
Zabije mnie ten weekend, no ale jak to się mówi - jak się bawić, to się bawić, drzwi roz… dzieciaki czytajo?

Upragnione zdjęcia z Sopotu, proszę bardzo!
https://www.youtube.com/watch?v=xKDc3UA8mHo















































środa, 7 stycznia 2015

Lwów łamane na Co u mnie.


To, że kocham podróże, wiedziałem od dawna. Mimo tego, że kiedyś nie miałem hajsu by gdzieś polecieć, a żeby pojechać nad morze w wakacje musiałem zbierać cały rok, kochałem zwiedzać nowe miejsca. Nie wiedziałem jednak, że pokocham to tak bardzo. Jak wiecie, jestem teraz we Lwowie u moich funfli, w sumie to u Olgi, bo to u niej mieszkamy. Kiedy wyjeżdżałem, wszyscy byli jak… hmm, „uważaj na siebie”, „nie spuszczaj oka ze swoich rzeczy”, „nie mów nic złego na temat Putina, bo tam pełno ruskich” - kurcze ludzie, to nie jest 3 świat. Tutaj wszystko wygląda tak samo/podobnie. Wojna jest, ale wojna jest na wschodzie, nie we Lwowie - musimy to zapamiętać, bo zdaje mi się, że to nie jest miłe dla ludzi tu żyjących. Takie samo myślenie mają ludzie z innych kontynentów o Polsce, myślą, że chodzimy tutaj w turbanach i nie widzieliśmy nigdy telefonów. Też byście się wkurzyli, tak samo jak ja się wkurzyłem, bo takie wyobrażenie o mnie mieli niektórzy ludzie, których kiedyś poznałem. Tak więc - spędzam tu świetny czas, niestety, dzisiaj muszę już wracać do pracy, ale tak czy inaczej, odpocząłem, zobaczyłem świetne miejsca i zjadłem dużo dobrego jedzenia, mogę wszystko odhaczyć. 

Ciekawostki o Lwowie? Nie wiem dużo, ale… święta zaczynają się tutaj…w sumie to zaczęły się wczoraj, . Nie mają tutaj sosów do pizzy i w restauracjach nie ma mowy, by je podali, tak jak we Włoszech. Lwy tutaj są wszędzie. Centrum zbudowane jest na rzece. JEST TUTAJ BEZPIECZNIE. Kasowniki w tramwajach działają tak, że by skasować bilet, trzeba pociągnąć za taką śmieszną wajchę i przedziurawić bilet. Drzwi od wejść są tutaj strasznie ciężkie i coś jeszcze mega fajnego chciałem Wam powiedzieć, ale zapomniałem, kurcze… to, że jest tutaj godzina do przodu nie zrobi pewnie na nikim wrażenia, no dobra… to tyle. Polecam - turysta Dawid Kwiatkowski.

Co ogólnie u mnie?
Chyba wszystko w porządku. Jako szczęśliwy pracoholik trochę tęsknie już za pracą, więc kiedy wrócę do Warszawy, ustawię sobie grafiki na maksymalne napięcie, by męczyć się i męczyć i być szczęśliwie zmęczony. Pragnę progresu, o którym przez te kilka ostatnie dni zapomniałem, dlatego, że odpoczywałem we wspaniałym miejscu z wspaniałym towarzystwem no i aż głupio było "pracować", chociaż i tak dużo czasu spędzałem na komputerze z racji maili, wiadomości i różnych takich spraw. Obiecałem sobie, że tego robić nie będę, ale jednak, nie udało się. Szybko muszę iść na siłownie, bo chyba się od niej uzależniłem. Nie palę fajur i jest coraz lepiej. Po 2 miesiącach średnio odczuwa się zmiany w głosie, więc po prostu odliczam każdy dzień. Kupiłem dzisiaj kurtkę na zimę, bo owej nie mam, a dziś we Lwowie jest - 12 stopni, mam nadzieję, że w Polsce jest chociaż trochę cieplej. Niedługo ruszamy ze sklepem z nowymi ciuchami motywowanymi nową trasą koncertową i płytą. Planowaliśmy i projektowaliśmy te ubrania już od dłuższego czasu, szukaliśmy ideologi (bo to o nią chodzi ) i ją znaleźliśmy, więc… więc fajnie. Ubrania będą nieco droższe, niż te z 9893, ale dlatego, że zmieniliśmy szwalnie i inaczej je produkujemy, bo chcieliśmy uzyskać 200% jakości i tak też się chyba stało. Piszę to wszystko ubrany w jedną z koszulek, więc też się trochę jaram. Na początku odsłonimy Wam wersję dotyczącą trasy koncertowej, potem ruszymy z ideologią. Tam zacznie się zabawa i spełnianie Waszych marzeń, ale nic więcej nie powiem. Nie i koniec.

Zabieramy się za kręcenie drugiego już klipa do drugiego już singla z Płyty POP AND ROLL. Zgadujcie proszę, która z piosenek będzie następnym singlem. Piszcie w komentarzach, a ja wybiorę osobę, której wyślę właśnie POPandROLLA. Mamy super pomysł na teledysk, super miejsce, będzie troche zimno - ale efekt będzie gorący. Mam nadzieję, musimy wziąć się do roboty. 

Teledyski dla mnie to najcięższa część mojej pracy. Ruszasz tymi ustami całe dnie, śpiewasz jedną piosenkę całe dnie, chodzisz, przebierasz się (zwłaszcza w Jak to, przebrałem się z 5 razy), wszyscy są zmęczeni ale wiedzą, że czas goni… ah, no ale przecież to tak ważna część tego wszystkiego. A jakie to drogie… dajcie spokój :) 
Tak więc wracam i zaczynamy - najbliższy koncert? WOŚP w Piasecznie - jest to blisko Warszawy, mam nadzieję, że licznie będziemy wspierać kolejny finał tej aukcji. I zaśpiewamy wszystkim jak najgłośniej! I przedstawimy POP&ROLLA całemu miastu. Tak też zrobimy…

Okej, pakuję ostatnie rzeczy i lecę do samochodu - Warszawo, nadjeżdżam. Na siłownie nie zdążę, ale chociaż Weediego zobaczę, hahaha.

do posłuchania:
https://www.youtube.com/watch?v=PQZhN65vq9E