Dziś piszę do Was z trójmiasta.
Wróciłem z Gorzowa pełen sił, o pełnym głosie i pełen optymizmu.
Jak to się mówi… Święta, święta i po świętach. Wszyscy srali, wrzucali zdjęcia śniegu, choinek, prezentów i rodzin - srałem też i ja. Jest to przecież fajny dzień w fajnym gronie, tradycja została podtrzymana, a prezenty rozdane. Jezus się urodził, więc jest koziorożcem jak ja. Jak twierdzą różne artykuły, koziorożcem naprzeciw matczynego raka, no ale każdy wie, że koziorożce są fajne. I bardzo uparte. Stąd też moje zdrowe i normalne podejście do tych dni. Aura magii skończyła się w momencie, kiedy na święta zaczęło braknąć śniegu, braci i tej niecierpliwości związanych z otrzymaniem prezentów. Chyba już po prostu z tego wszystkiego dorosłem. Oczywiście fajnie, że rodzina się zbiera w jedno miejsce, dzielimy się opłatkiem i życzymy sobie różnych rzeczy, że jemy całe 3 dni bez przerwy i że idziemy na pasterkę za kościół, ale mnie już niektóre rzeczy po prostu nie jarają. Ale to tylko moje zdanie. To nie jest propaganda świąt, po prostu dla mnie jest to czas odpoczynku i czas, w którym każdy powinien robić to, co będzie chciał. Dlatego, kiedy położyłem się w swoim dawnym pokoju, odpaliłem świeczki, włączyłem telewizor i wziąłem książkę do ręki (wiem, to trochę się wyklucza) czułem się jak w niebie. Ale już powoli chciałem wracać do pracy, do koncertów, do Warszawy… To już nie te same święta, co za dzieciaka. Pełno śniegu, cała rodzina, no ale co zrobisz. Dostałem skarpety? Dostałem, więc już nie narzekam. Przyszłą wigilię planuję zrobić w Warszawie. Może reanimacja świąt się uda.
Jestem w trójmieście - jutro w Sopocie w klubie Scena odbędzie się kolejny, już ostatni w tym roku koncert z trasy POP&ROLL. Jestem podekscytowany i też trochę smutny, no bo to już koniec roku. Kolejnego roku. Z jednej strony zdaje się, że te 12 miesięcy minęły tak strasznie szybko. Ale patrząc na to z drugiej strony, kiedy przypomnimy sobie ile w tym roku się wydarzyło, zwłaszcza kiedy patrzę na swój rok… Przecież to wszystko właśnie rozkręciło się w tym roku. 2013 był tylko początkiem, 2014 stał się rozwinięciem. Mam nadzieję, że na zakończenie będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Zarzucę Wam kilka zdjęć i wracam do leniuchowania, może coś poczytam, albo obejrzę jakiś film… nie wiem.
Photoblog potrzebuje jeszcze trochę czasu, spokojnie :)
a jeśli macie jakieś słabe dni i chcecie jeszcze bardziej się dobić, to posłuchajcie tej
https://www.youtube.com/watch?v=4q1naeKenys
piosenki. Ogólnie nie rozumiem fenomenu Nicki Minaj, Iggy i reszty raperek, może dlatego, że nie znam się na rapie, ale ta piosenka, jeśli chodzi o tekst, jest fajna. Dobijajmy się wszyscy.
hahaha,die
a jeśli macie jakieś słabe dni i chcecie jeszcze bardziej się dobić, to posłuchajcie tej
https://www.youtube.com/watch?v=4q1naeKenys
piosenki. Ogólnie nie rozumiem fenomenu Nicki Minaj, Iggy i reszty raperek, może dlatego, że nie znam się na rapie, ale ta piosenka, jeśli chodzi o tekst, jest fajna. Dobijajmy się wszyscy.
hahaha,die




